Budapeszt jest monumentalną, piękną stolicą europejską: Buda wraz z pałacem na szczycie, Peszt z
niesamowitymi, klasycystycznymi budynkami, a środkiem leniwie płynie Dunaj. Wszystko tutaj idealnie gra – piękna architektura,
modne knajpki, urokliwe zakątki, apetycznie pachnąc restauracje, gigantyczna
katedra i zapierające dech w piersiach pomniki ( z niesamowitym pomnikiem butów
tuż przy Parlamencie). Ni w pięć ni w dziesięć Paryż albo Wiedeń.
A jednak!
Obraz całości całkowicie zmienia komunikacja stolicy Węgier.
Wszędzie królują stare, śmierdzące Ikarusy, metro nigdy nie wiadomo czy przyjedzie
i czy wyjdzie z tunelu na następnej stacji.
Ach, jeszcze kontrolerzy biletów! W jakim innym europejskim mieście, z
tak wielkimi, multikulturowymi aspiracjami sprawdzanie biletów polega na
spotkaniu na bramkach ze starszymi panami z wielkim brzuszkiem, który nawet nie
wiadomo czy będzie tam stał? I ta najstarsza linia metra(druga na świecie, z
początku XX wieku!), która jest tak maleńka, że cały czas się zastanawiałam czy
nie zahaczę o sufit? Efekt – gwarantowany! Byłam w pełni zachwycona!
Najdziwniejszy autobus wycieczkowy czyli amfibią przez Dunaj
Najdziwniejszy pomnik fundatora metra Budapesztu na stacji w Centrum
Żeby polepszyć apetyt, polecam przed wyjazdem obejrzeć film „Kontrolerzy”
Budapeszt uwielbiam, mam nadzieję że wy też się w nim tak
zakochacie! A na wieczorne piwo i
iluminację miasta polecam najromantyczniejsze miejsce tuż koło mostu Elżbiety,
nad wjazdem do tunelu!


