Londyn jest jedną z największych metropolii na świecie.
Posiada prawie 8 milionową populację, powierzchnię ponad 1500 km kw i chyba
wszystkie kultury i religie świata. To miasto niezwykłego mixu, pełne barw, dźwięków,
smaków i kolorów. Każda dzielnica zachwyca kompletnie innym klimatem : City
tłumem turystów, Nothing Hill pięknymi, kolorowymi budynkami i sobotnim targiem,
Bloomsbury studentami i Virginią Woolf, Camden Town wszechobecnymi punkami,
metalowcami i szaleńcami, Soho wygórowanymi cenami i towarzystwem światowych
gwiazd, China Town zapachem chińskich potraw, Ealing polską mniejszością, Canary
Warf – yuppie i smukłymi wieżowcami, a wszystko to połączone krwioobiegiem
metra. Jednak często, patrząc na Londyn, zapomina się, że jest to bardzo stare
miasto, o którym pierwsze wspomnienia pochodzą z 70 -80 roku n. e. Przez lata
ciągle się zmieniało: pierwsze zabudowania mieszczące się na terenie Aldwych,
są kompletnie niezauważalne, schowane głęboko pod wieloma warstwami budowanych
i burzonych kamienic. Trudno też jest, patrząc na dzisiejsze miasto, zauważyć w
nim charakter portowy, tak ważny dla ukształtowania się miasta. Transport wodny
został praktycznie całkowicie przesunięty na wschód: główną cześć Tamizy przeznaczono
na rejsy wycieczkowe i sporadyczne, okolicznościowe defilady. Podobnie zanikły prawie
wszystkie kanały, chociażby wielki Fleet Street został całkowicie zasypany,
zamieniając się w ciemną aleję. Jednak w Londynie nadal kanały mają swoje
znaczenie, chociaż nie tak łatwo je znaleźć.
Z reguły zamieniły się w urokliwe rzeczki, w pełni pod
kontrolą mieszkańców, mające raczej na celu umilenie krajobrazu i stworzenie
atrakcyjnym terenów dla porannych biegaczy. Jednak nie wszędzie. Na północy i
na południu znajdują się kanały gęsto zamieszkane. Na podłużnych barkach nadal
mieszkają ludzie, mając swoje domostwa w samym centrum miasta, przy okazji
płacą najniższy czynsz. Jest tylko jedna reguła –w jednym miejscu nie możesz
przybić na dłużej, niż trzy tygodnie.
Tym razem zabieram was na niezwykły spacer wzdłuż jednego z
najbardziej uroczych kanałów miasta, odkrytego przeze mnie całkowitym
przypadkiem. Spacer biegnie od samego centrum szalonego Camden Town, zejście
znajduje się tuż przy sławetnych Stables Market. Kierując się na wschód można
sobie uciąć półgodzinny, magiczny spacer aż do Caledonian Road(tu przyznam się,
że nie wiem jak dalej idzie trasa…), gdzie później kierując się na południe,
wypadamy na sam, zatłoczony King Cross.
Serdecznie polecam każdemu, kto choć na chwilę chce uciec z
gwaru wielkiego Londynu i zapuścić się na mniej turystyczne trasy!
A dla bardziej ciekawskich polecam urocze London Canal
Museum przy York Way (na tyłach King Cross Station, tuż obok siedziby Guardian’a
)
Mój własny Banksy! :)



